Niebieskooka leżała na wznak w swoim łóżku. Zegar pokazywał godzinę trzecią trzydzieści, dziewczyny spały, śniąc najpiękniejsze sny, ale ona nie. Julka nie spała tej nocy. Myślała. Zastanawiała się nad tym, co właściwie było między nią i Karoliną. Miłość? Przyjaźń? Udawanie? "Ja ją chyba naprawdę kocham, a ona mnie potrzebuje"- pomyślała. Przed oczyma wyobraźni stanęły jej te wszystkie, wspólnie spędzone chwile. "Kiedy chciała sobie zrobić krzywdę- taka wystraszona, i tak bardzo... Urocza... Kiedy ja się rozkleiłam, mówiąc jej o swoich uczuciach. Te wszystkie nasze wspólne wspomnienia. Zauroczenie, miłość- czy to się da odróżnić? Nie wiem. To nie było udawane, wiem to na pewno. Za dużo o niej myślę. Martwię się o nią..."
Rano, kiedy wszyscy się obudzili, Julia postanowiła powiedzieć Karolinie o swoich przemyśleniach. Ewa poszła do sklepu po słodycze, a Laura odwiedzić koleżanki z pokoju obok.
-Julciś... Przytul mnie.- poprosiła młodsza. Niebieskooka oczywiście zawsze robiła, to o co prosiła ją Karolina.
-Słuchaj... Maleństwo, muszę Ci coś powiedzieć.
I opowiedziała jej o swoich niepewnościach. Karolina z zaskoczenia usiadła na podłodze.
-Julia, jak mogłaś?! Ja cię kocham, tak bardzo, nie wyobrażam sobie życia bez ciebie, a ty co? Nic nie czujesz? A co z tym delikatnym ciepłem między nami? Co z każdym pocałunkiem, jakim mnie obdarowujesz? To wszystko jest tylko tak, bo jest? Nic dla ciebie nie znaczy? Co?
-Bułeczko, to nie tak...
-Nie mów tak do mnie! Jeśli nie tak to jak?!
-Słuchaj... To nie jest normalne, kobieta z kobietą, ale nie jest też nie normalne... Przepraszam. Nie chciałam cię zranić.
-Co? To ty jesteś nienormalna! Po tym wszystkim nagle zauważyłaś, że jest inaczej!? Nie tak, jak sobie wyobrażałaś!? Julka, ja nie jestem twoją zabawką!
-Ρrzepraszam- Julia chciała ją objąć, ale ta jej się wyrwała.
-Nie dotykaj mnie!
Karolina wybiegła, trzaskając drzwiami. Julka została sama. W tym momencie, uświadomiła sobie, co zrobiła.
Młodsza była na nią wściekła.
Może nawet straciła ją na zawsze.
Na myśl o tym, dziewczyna skuliła się w kłębuszek na łóżku i zaczęła cichutko płakać. Kilka chwil później wróciła Laura. Weszła, ponieważ Karolina zostawiła otwarte drzwi.
-Nie wiesz, gdzie dziewczyny?- spytała, zdejmując swetr.
-Nie wiem.
-Ej, Julka? Czy ty płaczesz?- spytała, podchodząc do niebieskookiej. -Co się stało?- objęła ją i przytuliła. -Karolina? Pokłóciłaś się z nią?
-Taak...
-Oj, Julcia, wszystko będzie dobrze. Nie martw się.
-Nic nie będzie dobrze! Wybiegła i powiedziała, że jestem nienormalna
-Spokojnie, skarbie. Jak nie wróci to jej poszukamy. Pomyślmy wspólnie, co zrobić, dobrze?
Julka się zgodziła. Wspólnie posprzątały pokój, rozmawiając. Nagle drzwi się otworzyły. Weszła Ewa i Karolina. Karolina płakała. Julia natychmiast podbiegła do dziewczyny .
-Karolinko, przepraszam za wszystko, bardzo przepraszam. Mam nadzieję, że wybaczysz.
-Zejdź mi z oczu!- rozkazała młodsza.
Julka jeszcze bardziej się rozkleiła. Po obiedzie, który minął im w kiepskim nastroju, pojechali zwiedzać Zakopane. Obrażone na siebie dziewczyny szły jak najdalej od siebie. Kiedy Julka zauważyła, że młoda gdzieś zniknęła, postanowiła jej coś kupić "na przeprosiny". Nie miała ze sobą wiele pieniędzy, więc kupiła kwiatek. Po powrocie dała go Karolinie.
-To dla ciebie.
-Wsadź go sobie tam. Myślisz że możesz mnie przekupić?
-JA JUŻ NIE WYTRZYMAM!- krzyknęła płaczliwie niebieskooka, rzuciła roślinką w zupełnie niewinną Laurę i zamknęła się w łazience. Słychać było, jak płakała. Po jakimś czasie ucichła.
-Julka, otwórz!- powiedziała Ewa.- Karolina poszła, możesz wyjść!- skłamała.
-Przestań się wygłupiać! Jak zaraz nie otworzysz to same wejdziemy!
Julka nie odpowiadała. Ewa otworzyła drzwi, pomagając sobie monetą. Na widok niebieskookiej Karolina przeraźliwie krzyknęła, upadła na posadzkę i zaczęła uderzać pięściami oraz krzyczeć. Dziewczyna, zupełnie spokojna, siedziała na podłodze pod umywalką. Z jej nadgarstka spływały czerwonoszkarłatne strużki. Zielonooka udzieliła pomocy rannej, a jej koleżanka postanowiła zająć się małą. Po kilku chwilach, gdy Julkowa ręka była już sprawnie opatrzona przez przyszłą pielęgniarkę, niebieskooka powiedziała że wychodzi. Karolina znów zaczęła płakać. Położyła się na łóżku Julii i przytuliła jej bluzkę. Julia nie potrafiła uporządkować swoich rzeczy i nie przeszkadzało jej to. Ewa spojrzała na nią.
-Co ty?
-Pachnie zupełnie, jak ona. Tęsknię i żałuję, że nie przyjęłam przeprosin. I smutno mi, bo prawie ją straciłam...
-Masz rację. Strasznie śmierdzi- zgodziła się, wąchając ubranie. Jak kocha, to wróci. A wiem, że kocha.
Po kilku godzinach wróciła Julia. Trochę brudna i podrapana, widać też było, że płakała.
-Wybacz mi proszę, Karolina...
Karolina natychmiast podbiegła do niej i się przytuliła.
-Julia, Julka, Juleczka. Kocham cię i przepraszam.
-I ja ciebie też kocham, moja Bułeczko.
Niebieskooka mocno ją przytuliła, całując w czoło. A Karolina zapomniała się nawet obrazić o tą "Bułeczkę".
make tea not love
niedziela, 31 maja 2015
sobota, 2 maja 2015
Niebieskie oczy I
Stałam tam z trzema innymi dziewczynami. Z widzenia znałam wszystkie, z nazwiska i imienia tylko Julię. Właśnie, Julia. Dlaczego ona? Perspektywa spędzenia z nią tutaj całego miesiąca przerażała mnie. Na szczęście były tu też inne dziewczyny. Miałam nadzieję, że da się z nimi wytrzymać.
-To jest Karolina- powiedziała Julka, pokazując na mnie.- Znasz je czy mam ci je przedstawić?
-Nie znam ich- powiedziałam.
-To jest Ewa i Laura- przedstawiła.
Ewa miała czarne krótkie włosy i brązowe oczy. Była wzrostu Julki, wyglądała trochę jak chłopak. Natomiast Laura była niską, zielonooką blondynką. Julka, szatańsko uśmiechnięta, miała jasnobrązowe włosy do pasa i duże niebieskie oczy. Mniej więcej 10cm ode mnie wyższa, mogła patrzeć na mnie z góry. Dlaczego tak jej nie lubiłam? Bo była ładna, a raczej piękna. Podobała mi się, ale ona mnie nie lubiła.
-Ja jestem...- zaczęła.
-Julia. Ciebie znam.
-To dopsz- uśmiechnęła się sie jeszcze bardziej, ukazując ząbki.- Jesteś tu najmłodsza, wiec pierwsza wybierasz gdzie chcesz spać.
Usiadłam na łóżku, przy którym stałam.
-Chcę te.
-A ja te- powiedziała, rzucając sie na łóżko obok mojego.
Popatrzyłam na nią jak na debilkę.
-No co, przecież muszę cie pilnować, dziecko!
Niepotrzebnie mi przypomniała. Nie panowałam czasami nad sobą. Nieustannie ktoś musiał przy mnie być, żebym nie zrobiła sobie krzywdy.
-Przestań- rzuciłam smutno.
-Dziecko, nie denerwuj sie, spokojnie, po co Ci to?- uspokoiła mnie, podchodząc, siadając koło mnie i obejmując mnie ramieniem.
To był dopiero początek, a już miałam dość Julii. Ona chyba jednak po prostu się na mnie uwzięła. Wciąż była przy mnie i sie o mnie troszczyła. Właściwie, to było nawet miłe. Zastanawiałam się, czy robi to z powodu mojej choroby, czy dlatego ze jednak mnie polubiła.
Pewnego razu dziewczyny wymyśliły, żebyśmy poszły wszystkie na spacer. Ja sie jednak źle czułam i chciałam zostać. Julka chciała zostać ze mną, ale Ewa powiedziała, żeby wyszła, chociaż na 15 minut. I wyszła. Ja zaczęłam płakać, było mi smutno, bo ja kochałam. Zaczęłam grzebać w kieszeni spodni, znalazłam ostre szkiełko, które ze sobą wzięłam. Usiadłam na brzegu łóżka. Podwinęłam rękaw i mocno przejechałam narzędziem po ręce. Krew popłynęła błyskawicznie. Nagle drzwi otworzyły sie, a ja aż podskoczyłam ze strachu. To była Julka. Zapomniała zabrać telefonu...
Rzuciła sie na mnie jak tygrys i wytrąciła mi szkiełko z reki.
-Dziecko moje, co ty robisz?!- krzyknęła, oglądając moja rękę. Wzięła z łazienki opatrunki i zrobiła porządek z Czarnobylem na moim przedramieniu, cicho mówiąc:
-Oj, dziecko, ciebie to nawet na chwile nie można zostawić samej... No juz, po wszystkim. Nie ma co płakać, maleństwo.
Kiedy tak czule do mnie przemawiała, trzymając moja dłoń, mimo woli jeszcze bardziej sie rozpłakałam. Ona po prostu mnie przytuliła.
-Julia, Julia, przepraszam....
-No juz, dobrze, nie płacz- pocałowała mnie w czolo.
Przy tej dziewczynie czulam sie bezpiecznie. Miala w sobie to cos, ta jej opiekunczosc. Byla moim strozem, pilnowala mnie i w dzien, i w nocy. Podziekowalam jej za to pocalunkiem w policzek. Ona usmiechnela sie i poglaskala mnie po glowie. Wtedy drzwi sie otworzyly, weszly Ewa i Laura. Natychmiast odsunelam sie od Julki. Ona spojrzala na mnie smutno, wyciagajac dlon w moja strone.
-Dlaczego ode mnie uciekasz?- spytala retorycznie.
Przysunelam sie, a ona mocno mnie przytulila i obdarzyla slodkim pocalunkiem w policzek.
-Eeeej, mialas przyjsc tylko po telefon...- denerwowala sie Laura .
-Bardzo przepraszam. Ktos mnie potrzebowal- powiedziala, tajemniczo sie usmiechajac.
Wziela mnie za reke. Mocno scisnelam jej dlon, rumieniac sie lekko.
-Golabeczki sie znalazly- westchnela Laura.- Teraz to nici ze spaceru, bo za chwile jest obiad.
Na obiedzie pojawil sie moj odwieczny problem- rosol.... Jestem wegetarianka.
-Ja tego nie chce- zaprotestowalam, gdy Laura chciala nalac mi zupy.
-Co ty za pierdoly opowiadasz? Jestes wege-srege? No nie mow ze tak.
-Oczywiscie ze jestem.
-Nie gadaj, tylko jedz- powiedziala.
- Po co ja zmuszasz, jezeli ma takie a nie inne poglady?- wtracila sie Julka.- Ja tez nie zjem, bo rosolu nie lubie. Chodz, pojdziemy sobie po kanapki.
Zdumiala mnie postawa Julii. Bylam pozytywnie zaskoczona. Po tym posilku c ala wycieczka szlismy na Morskie Oko. Mniej wiecej w polowie drogi zaczal padac deszcz. Ewa i Julia rozlozyly parasolki- Ewa niebieska, a Julia zielona. Ja szlam przy mojej "opiekunce". Objela mnie lekko w pasie, usmiechajac sie czule.
-Bardzo mi sie tu podoba- wyznalam.- Moglabym tak w kolko spacerowac.
-Masz racje, uwielbiam takie widoki.- przyznala mi racje.
Gdy doszlismy do celu, zaczelo grzmiec, ale i tak bylo pieknie. Zrobilysmy kilka zdjec. Padalo jeszcze bardziej. Mimo woli zaczelam sobie wyobrazac pocalunek w deszczu- ja i ona. Budynek schroniska takze byl bardzo ladny- duzy i drewniany. Weszlismy do srodka. W srodku tez bylo pieknie, ale bardzo tloczno. O znalezieniu czegokolwiek, nawet parapetu do siedzenia, mozna bylo jedynie marzyc. Kupilam sobie kawe, a potem razem z kolezankami stalam pod sciana. Ewa udala sie do sklepu w celu zakupu pamiatek, Laura czytala ulotki znalezione na stole, ja pilam, a Julka przez chwile pisala smsa, a potem po prostu na mnie patrzyla.
-Dlaczego na mnie spogladasz?- spytalam ja.
-Kiedy pijesz, wygladasz tak uroczo- usmiechnela sie, glaszczac moj policzek. Po mniej wiecej polgodzinie wyruszylismy w droge powrotna. Byla burza. Po powrocie mielismy jakies 15 minut na ogarniecie sie, a potem isc na kolacje. Ja szybko przebralam sie w suche ubrania, tak jak inne dziewczyny- tylko Julia sobie na lozku w uroczej, zielonej bieliznie i czytala ksiazke.
-Julka, do cholery, ubierz sie- powiedzialam.
-A bo co?- rzucila znad ksiazki.
-Zawstydzasz mnie.
-Jeszcze jedno slowo i cie zgwalce- zagrozila.
-Sram ze strachu. Ewa, ratuj!- zasmialam sie.
Ewa popatrzyla na mnie jak na debilke, a Julka odlozyla ksiazke, rzucila sie na mnie i zaczela udawac seks w pozycji od tylu.
-Oh taak, mocniej, aaa...- zaczelam teatralnie jeczec, a Ewa i Laura smialy sie.
Julia przerzucila mnie na plecy, pochylila sie i czule pocalowala w usta. Zadrzalam, to bylo niezwykle. Potem ze mnie zeszla.
-Co to mialo znaczyc?- zapytala Ewa.
-Jak to co? Nico!- zawolala wesolo jak zwykle.- Chodzmy cos zjesc, jestem cholernie glodna!
Po kolacji dziewczyny wyszly na spacer, a ja i Julka zostalysmy. Usiadlam obok niej na jej lozku.
-Powiedz mi, co to wszystko ma znaczyc. Calujesz mnie, dotykasz, troszczysz sie o mnie...
Objela mnie ramieniem i popatrzyla gleboko w oczy.
-Poniewaz cie kocham...
Powiedziala to i w tym samym momencie jedna samotna lza poplynela po jej policzku, po chwili nie byla juz samotna- dolaczyla kolejna, i kolejna. Dziewczyna zupelnie sie rozkleila. Gladzilam jej ramiona. Gdy juz nieco sie uspokoila, wyjelam z kieszeni moja haftowana chusteczke, wytarlam jej twarz oraz poprawilam wlosy. Wygladala przepieknie- jej oczy jak dwa niebieskie diamenty, zaczerwienione policzki, niesmialy usmiech bladzacy na rozowych ustach... Nie moglam sie powstrzymac, pocalowalam ja w usta, namietnie i gleboko. Ona mocno obejmowala mnie. Kiedy juz sie od niej oderwalam, powiedzialam:
-Kocham cie, Najdrozsza...
Reszte wolnego czasu przelezalysmy na lozku obejmujac sie. Gdy przyszly dziewczyny, Julia powiedziala im o wszystkim. Byly zdziwione, ale nie bluznily na nas. Nawet zyczyly nam szczescia. Te noc mialysmy spedzic w jednym lozku. I tak bylo. Obudzilam sie w cieplych ramionach zaspanej Julki. Po sniadaniu szlismy do doliny Bystrej, dzisiaj tez padalo. Kiedy nikt nie patrzyl, moja najdrozsza obdarzala mnie pocalunkami.
cdn.
-To jest Karolina- powiedziała Julka, pokazując na mnie.- Znasz je czy mam ci je przedstawić?
-Nie znam ich- powiedziałam.
-To jest Ewa i Laura- przedstawiła.
Ewa miała czarne krótkie włosy i brązowe oczy. Była wzrostu Julki, wyglądała trochę jak chłopak. Natomiast Laura była niską, zielonooką blondynką. Julka, szatańsko uśmiechnięta, miała jasnobrązowe włosy do pasa i duże niebieskie oczy. Mniej więcej 10cm ode mnie wyższa, mogła patrzeć na mnie z góry. Dlaczego tak jej nie lubiłam? Bo była ładna, a raczej piękna. Podobała mi się, ale ona mnie nie lubiła.
-Ja jestem...- zaczęła.
-Julia. Ciebie znam.
-To dopsz- uśmiechnęła się sie jeszcze bardziej, ukazując ząbki.- Jesteś tu najmłodsza, wiec pierwsza wybierasz gdzie chcesz spać.
Usiadłam na łóżku, przy którym stałam.
-Chcę te.
-A ja te- powiedziała, rzucając sie na łóżko obok mojego.
Popatrzyłam na nią jak na debilkę.
-No co, przecież muszę cie pilnować, dziecko!
Niepotrzebnie mi przypomniała. Nie panowałam czasami nad sobą. Nieustannie ktoś musiał przy mnie być, żebym nie zrobiła sobie krzywdy.
-Przestań- rzuciłam smutno.
-Dziecko, nie denerwuj sie, spokojnie, po co Ci to?- uspokoiła mnie, podchodząc, siadając koło mnie i obejmując mnie ramieniem.
To był dopiero początek, a już miałam dość Julii. Ona chyba jednak po prostu się na mnie uwzięła. Wciąż była przy mnie i sie o mnie troszczyła. Właściwie, to było nawet miłe. Zastanawiałam się, czy robi to z powodu mojej choroby, czy dlatego ze jednak mnie polubiła.
Pewnego razu dziewczyny wymyśliły, żebyśmy poszły wszystkie na spacer. Ja sie jednak źle czułam i chciałam zostać. Julka chciała zostać ze mną, ale Ewa powiedziała, żeby wyszła, chociaż na 15 minut. I wyszła. Ja zaczęłam płakać, było mi smutno, bo ja kochałam. Zaczęłam grzebać w kieszeni spodni, znalazłam ostre szkiełko, które ze sobą wzięłam. Usiadłam na brzegu łóżka. Podwinęłam rękaw i mocno przejechałam narzędziem po ręce. Krew popłynęła błyskawicznie. Nagle drzwi otworzyły sie, a ja aż podskoczyłam ze strachu. To była Julka. Zapomniała zabrać telefonu...
Rzuciła sie na mnie jak tygrys i wytrąciła mi szkiełko z reki.
-Dziecko moje, co ty robisz?!- krzyknęła, oglądając moja rękę. Wzięła z łazienki opatrunki i zrobiła porządek z Czarnobylem na moim przedramieniu, cicho mówiąc:
-Oj, dziecko, ciebie to nawet na chwile nie można zostawić samej... No juz, po wszystkim. Nie ma co płakać, maleństwo.
Kiedy tak czule do mnie przemawiała, trzymając moja dłoń, mimo woli jeszcze bardziej sie rozpłakałam. Ona po prostu mnie przytuliła.
-Julia, Julia, przepraszam....
-No juz, dobrze, nie płacz- pocałowała mnie w czolo.
Przy tej dziewczynie czulam sie bezpiecznie. Miala w sobie to cos, ta jej opiekunczosc. Byla moim strozem, pilnowala mnie i w dzien, i w nocy. Podziekowalam jej za to pocalunkiem w policzek. Ona usmiechnela sie i poglaskala mnie po glowie. Wtedy drzwi sie otworzyly, weszly Ewa i Laura. Natychmiast odsunelam sie od Julki. Ona spojrzala na mnie smutno, wyciagajac dlon w moja strone.
-Dlaczego ode mnie uciekasz?- spytala retorycznie.
Przysunelam sie, a ona mocno mnie przytulila i obdarzyla slodkim pocalunkiem w policzek.
-Eeeej, mialas przyjsc tylko po telefon...- denerwowala sie Laura .
-Bardzo przepraszam. Ktos mnie potrzebowal- powiedziala, tajemniczo sie usmiechajac.
Wziela mnie za reke. Mocno scisnelam jej dlon, rumieniac sie lekko.
-Golabeczki sie znalazly- westchnela Laura.- Teraz to nici ze spaceru, bo za chwile jest obiad.
Na obiedzie pojawil sie moj odwieczny problem- rosol.... Jestem wegetarianka.
-Ja tego nie chce- zaprotestowalam, gdy Laura chciala nalac mi zupy.
-Co ty za pierdoly opowiadasz? Jestes wege-srege? No nie mow ze tak.
-Oczywiscie ze jestem.
-Nie gadaj, tylko jedz- powiedziala.
- Po co ja zmuszasz, jezeli ma takie a nie inne poglady?- wtracila sie Julka.- Ja tez nie zjem, bo rosolu nie lubie. Chodz, pojdziemy sobie po kanapki.
Zdumiala mnie postawa Julii. Bylam pozytywnie zaskoczona. Po tym posilku c ala wycieczka szlismy na Morskie Oko. Mniej wiecej w polowie drogi zaczal padac deszcz. Ewa i Julia rozlozyly parasolki- Ewa niebieska, a Julia zielona. Ja szlam przy mojej "opiekunce". Objela mnie lekko w pasie, usmiechajac sie czule.
-Bardzo mi sie tu podoba- wyznalam.- Moglabym tak w kolko spacerowac.
-Masz racje, uwielbiam takie widoki.- przyznala mi racje.
Gdy doszlismy do celu, zaczelo grzmiec, ale i tak bylo pieknie. Zrobilysmy kilka zdjec. Padalo jeszcze bardziej. Mimo woli zaczelam sobie wyobrazac pocalunek w deszczu- ja i ona. Budynek schroniska takze byl bardzo ladny- duzy i drewniany. Weszlismy do srodka. W srodku tez bylo pieknie, ale bardzo tloczno. O znalezieniu czegokolwiek, nawet parapetu do siedzenia, mozna bylo jedynie marzyc. Kupilam sobie kawe, a potem razem z kolezankami stalam pod sciana. Ewa udala sie do sklepu w celu zakupu pamiatek, Laura czytala ulotki znalezione na stole, ja pilam, a Julka przez chwile pisala smsa, a potem po prostu na mnie patrzyla.
-Dlaczego na mnie spogladasz?- spytalam ja.
-Kiedy pijesz, wygladasz tak uroczo- usmiechnela sie, glaszczac moj policzek. Po mniej wiecej polgodzinie wyruszylismy w droge powrotna. Byla burza. Po powrocie mielismy jakies 15 minut na ogarniecie sie, a potem isc na kolacje. Ja szybko przebralam sie w suche ubrania, tak jak inne dziewczyny- tylko Julia sobie na lozku w uroczej, zielonej bieliznie i czytala ksiazke.
-Julka, do cholery, ubierz sie- powiedzialam.
-A bo co?- rzucila znad ksiazki.
-Zawstydzasz mnie.
-Jeszcze jedno slowo i cie zgwalce- zagrozila.
-Sram ze strachu. Ewa, ratuj!- zasmialam sie.
Ewa popatrzyla na mnie jak na debilke, a Julka odlozyla ksiazke, rzucila sie na mnie i zaczela udawac seks w pozycji od tylu.
-Oh taak, mocniej, aaa...- zaczelam teatralnie jeczec, a Ewa i Laura smialy sie.
Julia przerzucila mnie na plecy, pochylila sie i czule pocalowala w usta. Zadrzalam, to bylo niezwykle. Potem ze mnie zeszla.
-Co to mialo znaczyc?- zapytala Ewa.
-Jak to co? Nico!- zawolala wesolo jak zwykle.- Chodzmy cos zjesc, jestem cholernie glodna!
Po kolacji dziewczyny wyszly na spacer, a ja i Julka zostalysmy. Usiadlam obok niej na jej lozku.
-Powiedz mi, co to wszystko ma znaczyc. Calujesz mnie, dotykasz, troszczysz sie o mnie...
Objela mnie ramieniem i popatrzyla gleboko w oczy.
-Poniewaz cie kocham...
Powiedziala to i w tym samym momencie jedna samotna lza poplynela po jej policzku, po chwili nie byla juz samotna- dolaczyla kolejna, i kolejna. Dziewczyna zupelnie sie rozkleila. Gladzilam jej ramiona. Gdy juz nieco sie uspokoila, wyjelam z kieszeni moja haftowana chusteczke, wytarlam jej twarz oraz poprawilam wlosy. Wygladala przepieknie- jej oczy jak dwa niebieskie diamenty, zaczerwienione policzki, niesmialy usmiech bladzacy na rozowych ustach... Nie moglam sie powstrzymac, pocalowalam ja w usta, namietnie i gleboko. Ona mocno obejmowala mnie. Kiedy juz sie od niej oderwalam, powiedzialam:
-Kocham cie, Najdrozsza...
Reszte wolnego czasu przelezalysmy na lozku obejmujac sie. Gdy przyszly dziewczyny, Julia powiedziala im o wszystkim. Byly zdziwione, ale nie bluznily na nas. Nawet zyczyly nam szczescia. Te noc mialysmy spedzic w jednym lozku. I tak bylo. Obudzilam sie w cieplych ramionach zaspanej Julki. Po sniadaniu szlismy do doliny Bystrej, dzisiaj tez padalo. Kiedy nikt nie patrzyl, moja najdrozsza obdarzala mnie pocalunkami.
cdn.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)